White Hat i Black Hat w pozycjonowaniu: czym się różnią?

maj 24, 2019 | Blog

Autor: Sprawne SEO

White Hat i Black Hat to dwa skróty myślowe opisujące podejście do budowania widoczności. Pierwsze stawia na działania zgodne z zasadami wyszukiwarek i realną wartość dla użytkownika. Drugie szuka drogi na skróty: manipulacji linkami, treścią, przekierowaniami albo sposobem prezentowania strony robotom.

Problem polega na tym, że szybkie efekty potrafią kusić. Firma chce widzieć wzrosty, agencja chce pokazać wynik, a konkurencja czasem wygląda, jakby „robiła wszystko i nic jej nie groziło”. Tylko że ryzyko nie znika. Może wrócić po aktualizacji algorytmów, ręcznej weryfikacji albo wtedy, gdy trzeba będzie naprawiać profil linków, treści i zaufanie domeny. Szerzej opisaliśmy to w tekście o kłamstwach i mitach w pozycjonowaniu, bo właśnie tam najczęściej zaczynają się ryzykowne decyzje.

White Hat i Black Hat w budowaniu widoczności

White Hat: praca, którą można obronić

White Hat to działania, które poprawiają stronę i pomagają użytkownikom. Chodzi o czytelną strukturę, techniczną dostępność, sensowne treści, dobre linkowanie wewnętrzne, naturalne pozyskiwanie wzmianek i rozwijanie strony w sposób, który da się wyjaśnić bez wstydu przed klientem, użytkownikiem i Google.

Nie oznacza to braku strategii. Wręcz przeciwnie. Bezpieczna praca nad widocznością wymaga analizy fraz, intencji, konkurencji, architektury informacji, jakości treści i linków. Różnica polega na tym, że celem nie jest oszukanie systemu, tylko zbudowanie strony, która zasługuje na widoczność.

Black Hat: szybka przewaga z długim rachunkiem

Black Hat obejmuje techniki, które mają manipulować wynikami. Czasem są bardzo proste, jak upychanie słów kluczowych albo ukryty tekst. Czasem bardziej złożone: zaplecza linków, doorway pages, cloaking, masowe generowanie stron bez wartości, spamerskie przekierowania, automatyczne linki i treści tworzone tylko po to, żeby złapać ruch.

Takie działania mogą chwilowo działać, szczególnie w słabszych niszach. Ale im bardziej biznes zależy od ruchu organicznego, tym większe ryzyko. Utrata widoczności po filtrze lub aktualizacji może oznaczać nie tylko mniej wejść, ale też mniej zapytań, sprzedaży i zaufania do domeny.

Co Google uznaje za spam?

Google w zasadach antyspamowych wymienia m.in. cloaking, nadużycia stron przejściowych, ukryty tekst i linki, keyword stuffing, spam linkowy, nadużycia wygasłych domen, treści tworzone masowo bez wartości i inne praktyki nastawione na manipulację wynikami.

Ważne jest to, że nie chodzi o pojedynczą nazwę techniki. Liczy się intencja. Jeśli działanie ma przede wszystkim zmylić wyszukiwarkę albo użytkownika, jest ryzykowne. Jeśli pomaga stronie być lepszą, bardziej zrozumiałą i bardziej użyteczną, zwykle idzie w stronę bezpieczną.

Bezpieczne i ryzykowne techniki budowania widoczności

Linki: granica między promocją a manipulacją

Linki nadal mogą pomagać, ale są też jednym z najczęściej nadużywanych obszarów. Naturalna promocja, publikacje eksperckie, dobre materiały, partnerstwa i wartościowe wzmianki różnią się od masowego kupowania odnośników z przypadkowych miejsc.

Ryzykowne są szczególnie schematy tworzone wyłącznie po to, żeby przekazać moc rankingową: automatyczne katalogi, systemy wymiany, zaplecza bez realnych użytkowników, artykuły pisane pod link, a nie pod odbiorcę. Szerzej o jakości i ryzyku piszemy w poradniku o link buildingu.

Treści: nie chodzi o długość, tylko o wartość

Wypełnianie strony powtarzalnymi akapitami, listami miast, synonimami i frazami nie jest strategią. Dobra treść odpowiada na realne pytanie użytkownika, pomaga podjąć decyzję, porządkuje temat i prowadzi do kolejnego kroku. Może być krótka albo długa, ale musi mieć powód istnienia.

Ryzyko pojawia się wtedy, gdy treści powstają masowo, są prawie identyczne, nie wnoszą nic nowego albo mają ukryć brak prawdziwej oferty. Wtedy lepszym kierunkiem bywa audyt, aktualizacja, połączenie lub usunięcie słabych materiałów. Przydatny może być poradnik o bezpiecznym porządkowaniu treści.

Cloaking i ukrywanie treści

Cloaking polega na pokazywaniu innej treści robotowi niż użytkownikowi. To jedna z klasycznych technik wysokiego ryzyka. Podobnie działa ukrywanie tekstu albo linków tylko po to, żeby zwiększyć nasycenie frazami lub przekazać sygnały, których człowiek nie widzi.

Nie należy mylić tego z normalnymi elementami interfejsu. Akordeony, zakładki, rozwijane sekcje czy treści dostępne dla czytników ekranowych mogą być poprawne, jeśli służą użytkownikowi. Problem zaczyna się wtedy, gdy celem jest manipulacja, a nie wygoda.

Doorway pages i masowe strony lokalne

Doorway pages to strony tworzone pod bardzo podobne zapytania, które nie dają samodzielnej wartości i prowadzą użytkownika dalej do właściwego miejsca. Typowy przykład to dziesiątki niemal identycznych podstron z nazwami miast, różniących się tylko nagłówkiem i kilkoma słowami.

Jeśli firma naprawdę działa w wielu lokalizacjach, każda strona lokalna powinna mieć własny sens: zakres usług, przykłady, dane, obszar działania, opinie albo realny kontekst. Sama podmiana miasta to za mało i może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Algorytmy Google i ryzyko spamu

Czy Black Hat kiedykolwiek się opłaca?

Jeśli ktoś patrzy tylko na krótki okres, może uznać, że tak. Ale uczciwa odpowiedź zależy od ryzyka, branży, wartości domeny i tego, czy firma może sobie pozwolić na utratę widoczności. Dla poważnego biznesu, marki lokalnej, sklepu lub firmy usługowej gra zwykle nie jest warta świeczki.

Największy problem polega na tym, że skutki mogą pojawić się późno. Przez kilka miesięcy wszystko wygląda dobrze, a potem przychodzi spadek, ręczne działanie albo konieczność czyszczenia linków i treści. Naprawa bywa droższa niż spokojna praca od początku.

Jak rozpoznać ryzykowną ofertę?

Uważaj na obietnice pierwszego miejsca, bardzo szybkie wyniki bez audytu, pakiety tysięcy linków, tajemnicze „metody własne”, brak dostępu do raportów i działania, których wykonawca nie chce jasno opisać. Nie wszystko, co tanie, jest złe, ale brak transparentności powinien zapalić ostrzegawczą lampkę.

Dobra współpraca zaczyna się od diagnozy. Trzeba wiedzieć, co blokuje stronę: technika, treści, struktura, linkowanie, konkurencja, intencja użytkownika czy historia domeny. Dlatego przed większymi działaniami warto zrobić audyt strony internetowej.

Bezpieczna praca nad widocznością nie jest pasywna

White Hat nie oznacza czekania z założonymi rękami. To aktywna praca nad stroną: lepsze treści, szybszy serwis, poprawiona architektura, linkowanie wewnętrzne, analiza konkurencji, dobre źródła linków i mierzenie efektów. Różnica polega na tym, że każda zmiana ma pomagać użytkownikowi albo ułatwiać wyszukiwarce zrozumienie strony.

Jeśli chcesz budować widoczność bez ryzyka sztuczek, zobacz ofertę pozycjonowania stron albo skontaktuj się z nami. Długoterminowo wygrywa podejście, które można obronić także wtedy, gdy Google zmieni algorytm.

Autor: Łukasz Byra

Autor: Łukasz Byra

Specjalista SEO

Łukasz Byra – założyciel Sprawne SEO, od 2011 roku specjalizuje się w SEO i marketingu internetowym. Wspiera małe i średnie firmy w poprawie widoczności w Google, pomagając im skutecznie rozwijać działalność online. Dzięki, że tu trafiłeś! Mam nadzieję, że mój wpis dostarczy Ci wartościowej wiedzy i inspiracji.

Zobacz pozostałe wpisy

Czym jest marketing? Definicja i rodzaje marketingu

Czym jest marketing? Definicja i rodzaje marketingu

Czym jest marketing definicja to pytanie, które najczęściej pojawia się wtedy, gdy firma chce uporządkować działania sprzedażowe, zwiększyć liczbę klientów albo przestać działać wyłącznie intuicyjnie. Marketing nie ogranicza się do reklamy. To proces rozpoznawania potrzeb…

czytaj dalej