Wyszukiwanie multimodalne w Search Console: ruch z Google Lens

paź 1, 2026 | Blog

Autor: Sprawne SEO

Ktoś stoi przed witryną piekarni, robi telefonem zdjęcie i sprawdza w Google, co to za wypiek i gdzie go kupić. Ktoś inny zaznacza w Circle to Search lampę z cudzego zdjęcia i szuka podobnej. Jeśli taki wynik prowadzi na Twoją stronę, od 24 września 2026 zobaczysz to w Google Search Console osobno, jako wyszukiwanie multimodalne. Pokazuję, gdzie jest ten filtr, czego w nim brakuje i jak czytam go u sklepów oraz firm lokalnych.

Gdzie jest nowy filtr i co dokładnie liczy

Google ogłosił zmianę na blogu Search Central 24 września 2026. W raporcie Skuteczność, w filtrze typu wyszukiwania, opcja „Internet” ma teraz dwie części: wyszukiwania tekstowe i multimodalne (w angielskim interfejsie: Text-based i Multimodal). Do multimodalnych Google wlicza wyszukiwania przez Google Lens, Circle to Search na Androidzie, przesłanie obrazu do wyszukiwarki oraz funkcję Chrome „Search this image” z menu pod prawym przyciskiem myszy. Ten sam podział trafia też do raportu o funkcjach generatywnej AI.

Dane zobaczysz tylko wtedy, gdy strona faktycznie dostaje ruch z takich wyszukiwań. Wdrożenie ruszyło globalnie 24.09, więc brak opcji w Twojej usłudze nie musi oznaczać błędu. Miary są te same co zwykle: kliknięcia, wyświetlenia, CTR i średnia pozycja, z podziałem na strony, kraje, urządzenia i daty.

Kobieta robi telefonem zdjęcie witryny z wypiekami, czyli scena, od której może zacząć się wyszukiwanie obrazem
Kobieta fotografuje telefonem witrynę z wypiekami. Gdy takie zdjęcie trafia do Google Lens, a wynik prowadzi na stronę, kliknięcie liczy się jako multimodalne. Fot. Jenna Day, Unsplash.

Czego ten raport Ci nie powie

Największe ograniczenie to brak zapytań. Google wyjaśnia w pomocy, że wyszukiwania multimodalne opierają się głównie na obrazach, więc tekstowych zapytań dla tego ruchu nie ma. Karta Zapytania po wybraniu filtra nie pokazuje danych. Wiesz, która strona dostała kliknięcie, ale nie wiesz, jakie zdjęcie ktoś zrobił.

Druga sprawa to historia danych. Autor Search Engine Watch zauważył, że na jego koncie dane sięgają tylko do 10 września, a Google nie napisał, czy uzupełni wcześniejsze dni. Na razie nie porównuję więc tego ruchu rok do roku ani nawet miesiąc do miesiąca, bo nie ma do czego.

Trzecia rzecz dotyczy raportów automatycznych. Sunny Patel opisał pod koniec września, że Search Analytics API nie przyjmuje osobnego typu dla wyszukiwań multimodalnych, a sumy typu „web” z API zgadzały się u niego z widokiem tekstowym w panelu. Jeśli Twój raport w Looker Studio, arkuszu albo narzędziu SEO pobiera dane przez API, multimodalnych kliknięć najpewniej tam nie ma. Zostaje eksport z panelu, który Google wskazuje wprost w ogłoszeniu.

Trzy firmy, trzy różne odczyty

Sam filtr nic nie znaczy, dopóki nie zestawisz go z tym, czym zajmuje się firma. Tak bym go czytał na trzech typowych przykładach z małych kont.

Sklep z meblami albo oświetleniem. Kliknięcia multimodalne na kartach produktów sugerują, że ktoś szukał obrazem czegoś podobnego, na przykład lampy z wnętrza na zdjęciu. Wtedy patrzę, czy karta od razu pokazuje to, czego taka osoba szuka: kilka ujęć produktu, wymiary, cenę i dostępność. Jeśli zdjęcie jest jedno i takie samo jak u pięciu innych sklepów, nie mam czym się wyróżnić.

Piekarnia, kawiarnia, restauracja. Tutaj wejścia multimodalne częściej trafią na stronę główną albo menu. Ktoś mógł sfotografować szyld, witrynę albo danie. Sprawdzam, czy strona ma adres, godziny otwarcia i zdjęcia lokalu spójne z wizytówką w Mapach Google, bo ta osoba zwykle chce przyjść, a nie czytać.

Firma usługowa, np. dekarz albo serwis klimatyzacji. Klient fotografuje problem: zaciek, pękniętą dachówkę, kod błędu na panelu. Jeśli kliknięcia multimodalne lądują na poradniku, sprawdzam, czy ten wpis odpowiada na pytanie i czy prowadzi dalej do usługi. Poradnik bez kontaktu i bez linku do oferty to stracona okazja.

Jeśli w filtrze nic nie ma albo są pojedyncze kliknięcia, to też jest informacja. Nie zmieniałbym strony tylko dlatego, że pojawiła się nowa opcja w raporcie.

Co poprawiam na stronach, które dostają ten ruch

Google nie opisał osobnych zasad dla wyszukiwań multimodalnych. Opieram się więc na jego dokumentacji SEO dla obrazów i na tym, co sam widzę na stronach klientów.

  • Obrazy wstawiam zwykłym elementem <img> z atrybutem src. Google pisze wprost, że nie indeksuje obrazów z CSS, a w gotowych motywach zdarzają się zdjęcia ustawione jako tło.
  • Nazwa pliku mówi, co jest na zdjęciu: lampa-wiszaca-mosiadz.webp, a nie IMG00023.jpg.
  • Alt opisuje zdjęcie w kontekście strony, bez upychania fraz. Google traktuje alt jako najważniejszy atrybut obrazu.
  • Zdjęcie stoi przy tekście, którego dotyczy. Zdjęcie produktu przy opisie produktu, zdjęcie lokalu przy adresie.
  • Ostre zdjęcie w dobrej jakości, ale skompresowane. Google zwraca uwagę na jedno i drugie: na jakość i na szybkość strony.
  • Na kartach produktów dane strukturalne z obrazem. Według Google atrybut image jest wymagany, żeby obraz mógł dostać wynik rozszerzony w Grafice Google.
Projektantka robi smartfonem zdjęcie niedokończonego ubrania na manekinie w swojej pracowni krawieckiej
Projektantka fotografuje telefonem ubranie przypięte do manekina. Własne zdjęcia produktu to materiał, którego konkurencja nie ma. Fot. Vitaly Gariev, Unsplash.

Do tego dochodzi jedna rzecz z mojej praktyki, a nie z dokumentacji: własne zdjęcia zamiast zdjęć od producenta. Moje założenie jest proste. Jeśli Twój produkt na zdjęciu wygląda dokładnie tak samo jak w dziesięciu innych sklepach, trudno liczyć, że wyszukiwanie obrazem wskaże akurat Ciebie. Przy SEO małego sklepu internetowego i tak zalecam własne ujęcia, a nowy filtr daje wreszcie sposób, żeby sprawdzić, czy coś to zmienia.

Jak dopisuję ten ruch do raportu

  1. W raporcie Skuteczność wybieram typ wyszukiwania Internet i część multimodalną. Zakres ustawiam na wszystko, co jest dostępne.
  2. Przechodzę na kartę Strony i zapisuję adresy z kliknięciami. To jedyny konkret, jaki tu dostanę.
  3. Eksportuję dane, bo raporty z API ich nie pokażą.
  4. Te same adresy sprawdzam w widoku tekstowym. Jeśli strona ma dużo kliknięć multimodalnych i mało tekstowych, to ciekawy sygnał o tym, jak ludzie ją znajdują.
  5. W raporcie miesięcznym daję to w osobnej linijce. Nie doliczam do wyników tekstowych, dopóki nie wiem, jak Google liczy sumy.

Jeśli raportujesz już widoczność w AI Overviews, ten sam filtr znajdziesz w raporcie o funkcjach generatywnej AI. Jak go czytam, opisałem we wpisie o tym, jak sprawdzić widoczność w AI Overviews i AI Mode w GSC. Ogólne zasady raportu dla właściciela firmy są w tekście jak czytać raport SEO.

Ten filtr nie przewróci strategii większości małych firm. Odpowiada za to na pytanie, którego dotąd nie dało się zadać danym: czy ktoś trafia do Ciebie zdjęciem, a nie słowami. W sklepach z wyraźnym produktem i w lokalach, które ludzie fotografują, warto to sprawdzić teraz, póki danych jest mało i łatwo je ogarnąć. Przy pozycjonowaniu sklepów i stron lokalnych dopisuję ten odczyt do comiesięcznego przeglądu. Jeśli chcesz, żebym zajrzał do Twojej Search Console i powiedział, czy ten ruch u Ciebie w ogóle jest, wyślij mi adres strony.

Źródła: Google Search Central Blog: web multimodal Search performance reporting (24.09.2026), Search Engine Journal o filtrze i braku zapytań (24.09.2026), Search Engine Watch o zakresie danych (24.09.2026), Sunny Patel o filtrze i API, Google: dobre praktyki SEO dla obrazów.

Autor: Łukasz Byra

Autor: Łukasz Byra

Specjalista SEO

Łukasz Byra – założyciel Sprawne SEO, od 2011 roku specjalizuje się w SEO i marketingu internetowym. Wspiera małe i średnie firmy w poprawie widoczności w Google, pomagając im skutecznie rozwijać działalność online. Dzięki, że tu trafiłeś! Mam nadzieję, że mój wpis dostarczy Ci wartościowej wiedzy i inspiracji.

Zobacz pozostałe wpisy